Rozpętana burza emocji w moim sercu starała się rozstrzępić me uczucia na resztki ubolewających i spisanych na strat zalążków nicości. Sama osoba starała się z tym walczyć i budować powłokę ochronną, bez skutku. Ból przywierał tak mocno i tak silnie trzymał się powierzchni mej osoby, że mój los był nijaki. Całokształt wydawał się brakiem czegokolwiek. Suchą płaszczyzną, bez motta przewodniego. Ilekroć siły pozwalały na minimalną walkę, to samotność atakowała coraz gwałtowniej. W końcu suma strat wykazała się jasna. Ból miał swoje dno i swoje podłoże. Zniknięcie. Porażka. Osoba, która była omotana mą zgubną grą o charakterze miłosnego zawirowania emocji, zdała sobie sprawę, że to bajka wyssana z opuszka palca. Jedna przykra wiadomość odmieniła wszystko. Pożegnania bolą. A co dopiero pożegnania z kimś kim wiązało się najbliższe lata, z kimś kogo będzie się widywać całe życie, z kimś kto stał się najlepszym przyjacielem, kimś kto był już prawie rodziną. Osoba, która niedaleki czas temu siedziała, obok, na łóżku szpitalnym, jako nieliczny o tym wiedząc. Trzymając mą kruchą dłoń, szepcząc : '' Dasz radę, wierzę w Ciebie i każdy kolejny krok będzie już tylko kierowany ku dobru, zrób to dla mnie, a obiecuję Ci, że za parę dni znów zabiorę Cię w Twoje ulubione miejsce i znów będziemy siedzieć tam wspólnie, my, tak jak marzysz ''. Kłamstwo wtedy mnie obudziło, pragnęłam tego bardziej niż czegokolwiek innego, ale z inną osobą. Dowiadując się, że cała nasza przeszłość była udawana, byłam pewna, że złamałam Ci serce. Ale z jednej strony pragnęłam, aby ktoś poczuł mój ból, moje uosobienie serca w milionach kawałkach, ale nigdy nie sądziłam, że uczynię to człowiekowi tak pałającemu dobrem względem mnie. Gdybyś wtedy nie był przy mnie, nie wiem czy dziś mogłabym chwytać haust powietrza, czuć bicie własnego serca oraz myśleć przyziemnie. Przepraszam, tylko tyle mi pozostało. Wykrzyczeć swoją słabość. Przepraszam. Przepraszam, wiem, że boli Cię to bardziej niż mnie, lecz tęsknie za Tobą. Za tym szczerym uśmiechem i jasnym odcieniem włosów za odbijającym się światłem w Twoich oczach i wieczną fascynacją życiem. Przepraszam. Przepraszam, że zniszczyłam Twoje uczucia i stworzyłam powłokę, ale powłokę kuloodporną. Dziś wiem, że postąpiłam niesłusznie zdradzając uczucia, pozbawiając wiary i rujnując marzenia. Dziś wiem, że nie powinnam nigdy się do Ciebie zbliżać. Ale dziś też wiem, że to czytasz i pragnąłeś, abym napisała ten list.
Ps. Spójrz w głąb, poczujesz zapach moich włosów i mój nieustanny śmiech, który tylko i wyłącznie Ty we mnie wybudzałeś, spójrz tam gdzie chciałbyś spojrzeć, zobacz nas w obrazie skreślonej przyszłości, poczuj ostatni raz nasz smak i uświadom sobie, że to ktoś inny jest moją nadzieją na lepsze jutro..
Przepraszam, Twój koszmar.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz