poniedziałek, 16 września 2013

12.

Gdy czerń pokryją się z bielą. Gdy wody zaleją ziemie. Gdy północ stanie się południem, a świt nocą. Gdy upadnę i będę błagać o ostatnią resztkę nadziei na lepsze jutro, a mężczyzna w ciężkim mundurze chwyci mnie za ramię i rzeknie : To są Twoje ostatnie dni. Ja w otulonym dramaturgią pościgu zacznę wyszukiwać jakiegokolwiek śladu po Tobie. Tak jak najwybitniejsi chowali swoje najpiękniejsze skarby, tak i ja będę szukać mojego, aby ukryć go i bezpiecznie ukryć. Byłam pewna, że byłeś jak ta zapałka. Ogień w niej wygasł i po raz kolejny nie da się jej zapalić. Jesteś jednak cudem, który pragnęłam odkryć. Jesteśmy rozdziałem, który kończy się, ale piszę to nowe wersy w samym istnieniu rozdziału. Jesteśmy inni, gdyż tworzymy swój koniec i początek na nowo. Ilekroć oby dwoje wydając się nadaremnie wspinaliśmy się na szczyty miłości, tak osiągnęliśmy wszystko co wydawałoby się niemożliwe. Tak stworzyliśmy całkowity pejzaż nowego światła. Chyba sprzedałam dla Ciebie swoją duszę. Nazajutrz nastaję kolejny dzień, a ja otoczona smutkiem, butelką wina i kartkami papieru myślę co by było gdyby. Nigdy nie lubiłam gdybać, do czasu gdy mój chłodny rozsądek zmienił się na gorącą czekoladę. Moje życie nie jest przesiąknięte majestatycznymi przeżyciami, jestem jedynie małym procentem, wręcz nijakim tego zuchwałego społeczeństwa. Ale te myśli nie odciągają mnie pesymistycznie od świadomości, że jestem w stu procentach stanem Twoje serca. Bezapelacyjnie budzę się w Twojej głowie i sercu w tym samym momencie, gdy Twój umysł wybudza się ze snu. Na brudnym stole leżą listy od Ciebie, podobno gdy leżałam w szpitalu bardzo się o mnie martwiłeś, w sumie kiedyś będę musiała zmierzyć się z prawdą. Nie chcę przepraszać, swojej decyzji nie zmienię. Jestem typem osamotniałym, takim nieszczęśliwym namiestnikiem ludzkości. Słowa jakie pozostają mi w pamięci, to : Nie poddawaj się, na zawsze, to nie koniec. Poddałam się wczoraj, gdy nie zapanowałam nad swoim ciałem i nie podniosłam się, by w końcu wstać z upadku. Na zawsze będę już kimś, kogo kochałeś. I to nie koniec ja nadal walczę z tym dręczącym mnie losem. Chwytam to co ważne w swoje ręce i zaczynam działać. Ale dziś już nie mam siły, dziś już moje powieki opadają, by niezwłocznie udać się ku odpoczynku. Nie będę już tęsknić, moje serce, ani mój umysł tego nie potrzebuję. Jestem wolna. Ja, nadzieja i jaskółki. Inny świat. Banicja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz