czwartek, 30 stycznia 2014
16.
Zaczynam nowy rozdział. Powróciłam. Jestem uciekinierem z ptasiego więzienia. Czuję się wolna niczym ptak wypuszczony z klatki. Szybuję ponad ulicami. Czuję się jak drapacz chmur. Zawsze pragnęłam zrzucić z siebie balast niepowodzeń i po prostu uciec. Uciec, aby odpocząć. Zrozumiałam, że aby skończyć jakąś tułaczkę, trzeba najpierw dobiec do mety wydarzeń. Nareszcie wyznaczyłam sobie cele. Chciałabym nigdy nie budzić się z uczuciem wczorajszych łez na policzkach. Czułam się wtedy jak księżniczka, która zgubiła swój pantofelek. Stałam na jednym wielkim polu bitwy. W której walczyłam między smutkiem, a szczęściem, gdy podtrzymywała mnie tylko nadzieja na lepsze jutro. Przeszkadzała mi nieustająca gorycz. Łudziłam się wtedy całymi dniami o lepszy los. Stąpałam po szczeblach życia, przesuwałam się pomiędzy tymi dobrymi, a złymi. Czasem po prostu zsuwałam się i upadałam. Tonęłam w oceanie łez. Później wypływałam i ponownie kroczyłam. Wtedy poczucie strachu i niepokój to jak chleb powszedni. Pragnęłam wtedy tylko tego, abyś zapukał do drzwi mojej klatki. Tylko tyle chciałam usłyszeć. Gdybym tylko ujrzała choć cień Twojej twarzy. Nie musiałabym codziennie wspominań Twojego nienagannego uśmiechu. Rozmyślałam o tym dlaczego mnie pozostawiłeś i nie powróciłeś, aby mi pomóc. Przecież tkwiłam w tej klatce tak długo. Wtedy wyciągnąłeś ze mnie wszelkie pozytywne emocje. Łudziłam się. O wolność, o Ciebie, o nas. Gdy nadchodziła noc popadałam w paranoję. Ja, rozumiesz? Zamknięta w ptasim więzieniu. W tej ciasnej klatce. Porzucona przez Ciebie, szukająca wybawienia. Przeklinałam całokształt. Pragnęłam wydostania się. Nie wierzę Ci, że kiedykolwiek mnie kochałeś, skoro tak po prostu zostałam porzucona. Jak stara gazeta, niepotrzebna lalka, zużyta chusteczka. Dręczyła mnie przeszłość, nachodziła mnie w nocy. Tęskniłam. Ta dziura w klatce piersiowej nie przestawała boleć, tak boleśnie wyrwałeś mi serce. Brak aorty zaowocowało brakiem sił. Mój krwiobieg zamienił się w płynącą bakterię. Nie pozostawiłeś mi choć Cień Wiatru. Ani strony. Modliłam się. Czułam się nie tylko jako ptak zamknięty w klatce, lecz jak więzień. Pustelnik w swej krainie. Nie miałam nikogo, oprócz głuchej ciszy. Moje dłonie na zawsze pozostały chłodne. Moje zielone oczy chyba już zawsze pozostaną szkliste. Czasem starałam się zapomnieć mówiąc sama do siebie. Czuję się jakby to było wczoraj, te wszystkie wydarzenia, mój pobyt w klatce. Dopiero gdy zaczęłam szybować nad miastami zrozumiałam, że dokładnie uciekłam dwadzieścia cztery godziny temu. Uciekinier, były więzień. Łapię haust powietrza. Szukam kogoś, kogoś takiego jak Ty..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zawsze jak czytam twoje posty to wydaję mi się, że to ja je piszę, bo takie same mam uczucia ;D
OdpowiedzUsuńCieszę się, że ktoś się z nimi utożsamia :) Pozdrawiam.
Usuń