czwartek, 8 sierpnia 2013

9.

Nie jestem już czerstwym kawałkiem codziennego chleba. Nie pozostaję w Twojej obecności, gdy tego pragniesz. Mam na sobie zdarte wspomnienia i silne emocje. Płaczę co wieczór, łudząc się o sęk lepszego jutra. Z nadzieją. Niby bez celu zamykam oczy i wspominam nasze przeżycia. Te wspólne. Chcę byś tu była i nigdy już nie odeszła. Zwiążmy nasze dłonie na zawsze, po cóż mają ciągle od siebie uciekać, a potem na ranem wracać? Bądźmy już na zawsze. Kochajmy się. Wieczność to nie jest już nasza przeszkoda. My to wieczność. Ja i Ty. Ja nieznośny, pogardliwy i zakłopotany - Pain. I Ty jaśniejąca w swoim świetle, budząca wszystkie moje zmysły - Hope. Nazajutrz ciągle jaśnieje świt, a my bezustannie drążymy w naszym stanie obecnym. Gdyby ktoś mnie kiedyś zapytał czemu się rozstaliśmy, odpowiedziałbym : to świat. Świat na rozdzielił, opinie ludzie, przeciwność ludzka. Dla mnie nasze rozstanie to koniec, ja nadal mam ją w sercu i nadal czuję jej zapach, jest tu, spójrz..

H: Tęskniłeś?

P: Zawsze, Hope, zawsze.

H: Nie możesz do końca swojego życia przejmować się naszą rozłąką.

P: Ale Hope..

H: Żadnych ''ale'' Pain, proszę. Uśmiechaj się, bezustannie.

P: Nie, czemu mam udawać, że jestem szczęśliwy?

H: Dla mnie.

P: Dla Ciebie?

H: Tak.

P: Hope..

H: Tak, Pain?

P: Tęsknie.

H: Ja również..

Czułem się samotnie. Umierałam od wewnątrz, Miłość kompletnie mnie zabijała. Potrzebuję wytchnienia. Chcę zapomnieć. Chcę mieć ją na wyłączność. Bez łez, bólu, zwątpienia. Tylko tu i teraz. Na zawsze. Błagałem znów wszechświat i łudziłem się o lepsze jutro. Dlaczego? Bo po prostu kocham. Dziś pragnę zasnąć. Tak po ludzku zamknąć oczy i wyciszyć umysł. Mam nadzieję, że w snach będziesz Ty. Moja ukochana. Przechadzałem się po ciemnej chodnikowej ulicy, bez celu. Szukając sensu. Napotkałem wielu ludzi, przykład entuzjazmu na ich twarzach. Ciągle wyglądając czy ona jest gdzieś w pobliżu. Hope jest moim sercem. Hope jest wszędzie. Hope nie może tak po prostu odejść. Stałem się lękiem i samotnością. Stałem się końcem. Końcem istnienia. Płakałem patrząc na ciemność nocy. Potrzebuję jej. To silniejsze ode mnie. Słyszę ją, jak powtarza : '' Pain, kocham Cię ''. Oddalałem się w głąb ciemnej przestrzeni. To chyba mrok. Znów łzy spływały po policzku. Lękałem sie jutra. Oddałbym wszystko, by tu była. Ludzie patrzyli na mnie z pogardą. Facet ubrany na czarno z białą różą w ręku. Wchodząc do domu zapaliłem świeczki, położyłem jej ulubioną białą różę na stole i włączyłem muzykę. Jej ulubioną melodię.

H: Dziękuje.

P: To ja dziękuje.

H: Za co?

P: Za to, że nadałaś mojemu życiu sensu. Nauczyłaś mnie kochać. Podarowałaś mi szczęśliwe życie i uśmiech. Nauczyłaś mnie wybaczać, szanować się i wyleczyłaś mnie z wszelakich wad. Dzięki Tobie stałem się kimś innym, kimś lepszym. Stałem się Twoim sercem.

H: Zamknij oczy.

P: Widzę Cię.

H: Wiem.

P: Chciałbym znów zanurzyć dłonie w Twoich włosach i poczuć Twoje ciało.

P: Hope?

P: Przepraszam.

P: Tęsknie.

H: Ja też, kochanie, ja też.

Ciągle łudziłem się, że to prawda. Że to wszystko dzieję się realistycznie. Tymczasem zegar wybił dwunastą w nocy. Upadłem. Nie wytrzymałem z bólu, tęsknota mnie przygniotła. Otworzyłem list od mamy, po przeczytaniu słów '' To już 4 lata jak nie ma z nami Hope '', wyrzuciłem te niepotrzebne litery. Przez 4 lata błąkam się. I przez 4 lata rozmawiam z własną podświadomością. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Nie wybaczę sobie tych chwil, przy których ona była, a mnie nie było. Żałuję porzucenia, rozłąki. Żałuję, że ta śmierć ją zabrała. Hope, przepraszam. Hope, kocham Cię. Hope cokolwiek się stanie i gdziekolwiek jesteś, wiedz, że nigdy nie odpuszczę, będę czekał za Twoimi obietnicami. Wytrwam, bo wiem, że wiara czyni cuda. I wiem, że to co mi przekazałaś, to prawda. Modlę się za Ciebie i nie dam się, z miłość zrobię wszystko. Pamiętam Twoje słowa. Ciągle patrzę na Twoje zdjęcie i widzę Twój uśmiech. I wiesz co Ci powiem?

                                                    Kocham Cię, bezustannie, na zawsze.


fotografia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz