Chciałabym zostać ubezpieczona. Na wszelkie złe przewinienia w moim życiu. Na sytuację, w których wpadnę we wewnętrzny niepokój.. Na chwile, w których po raz kolejny złamiesz mi serce. Na wszelkie rozstania. Na tęsknotę. Na samotność. Chciałabym wykupić sobie taką jedyną i niepowtarzalną ochronę przed ciemną stroną nadziei na lepsze jutro. Bo jakakolwiek ona jest, to nigdy nie daję mi gwarancji. Wyjątkowej gwarancji wygranej. Nie chcę kolejnej szansy od losu. Nie chcę powracać do tego co było i nigdy nie powinno zaistnieć. Nie chcę już patrzeć w ten obłudny wyraz twarzy. Zbyt często nasłuchałam się kłamliwego i love you. Po cóż ciągnąć coś w nieskończoność? Chcę to zakończyć. Chcę zerwać ten kontrakt. Kontrakt na życie i śmierć. Na nas. Na miłość. W sercu choć zerwany już dawno, to w rzeczywistości istniejący realnie. Dość. Zamilknę na moment, by stłumić dręczący żal. Podobno za dużo marzę. Podobno wyobrażam sobie coś co jest niewyobrażalne. Po ludzku nierealne. Podobno. Podobno mam na imię Hope i podobno powinnam płakać z bólu. A czy ja płaczę? Nie płaczę, a wierzę w cuda. Jestem szczęśliwa. Chwytam haust powietrza i krzyczę głośno JA ŻYJĘ. Obudziło się we mnie istnienie. Nauczyłam się żyć z przegraną. Rozstawałam się z nami wielokroć, ale w głębi swojej wyczerpanej duszy zawsze wierzyłam, że znów będziemy razem. Dziś przeklinam dzień, w którym się poddałam. Przeklinam dzień, w którym poddałam się zauroczeniu, tej naiwnej chwili, w której wydawało mi się, że się zakochałam. Starałam się z tym walczyć, ale nieudolnie zaczęłam się poddawać. Po prostu nie sądziłam, że taka głupota spowoduję, że zniszczę sobie całe swoje życie. Dziś nie mogę w to uwierzyć. Nie mogę uwierzyć co potrafił zrobić jeden dzień, jeden krok, jedna decyzja, jedna pomyłka.
Podświadomość: Żałujesz?
Ja: A jak myślisz? Czy gdybyś wpadła w sidła tak pasujące do Twojej osobowości, a tak odległe od rzeczywistości i ocierające się o Twoje ciało tak mocno, że swoją powłoką dogłębnie wydarło Cię z siły, szczęścia i jakiekolwiek pragnienia żyć - to nie żałowałabyś?
Podświadomość: ..
Okłamałam własną siebie. Wszczepiłam sobie błędne racje, zostałam omotana. Chociaż dookoła słyszałam głosy prawdy, głosy mówiące będziesz tego żałować. Nie wierzyłam w to.. myślałam, że to jest moje miejsce, mój czas i moje szczęście. To mnie zabiło. Nie wiem czy to czas przeszły, przyszły, czy teraźniejszy.
Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Nie pytaj za co, pytania są zbędne. Po prostu się we mnie zakochaj. Od nowa. Zjemy ciepły posiłek, Ty pójdziesz do pracy, ja znów zacznę pochłaniać się w rozdziałach. Nauczymy się wzajemnego oddania. To nie szansa, to po prostu my. Nie na darmo wydałam te złotówki na autobus do Ciebie, nienadaremnie wtedy obiecałeś mi przyszłość i nienadaremnie znów podaliśmy sobie ręce. Pamiętasz te gorzkie, a zarazem wypełnione namiętnością łzy? Rzekłeś, że mnie kochasz i przepraszasz. I przepraszam, że znów nie odbieram telefonów, ale jestem zmęczona. Zmęczona całością. Pain, gdybyś tylko wiedział jakie to dla mnie poświęcenie, żebym była ja, a obok Ty. Żebyś..
Hope : Zamknij proszę oczy.
Pain : Ale po co kochanie?
Hope : Po prostu zrób to dla mnie.
Pain : Dobrze.
Hope: Co widzisz?
Pain : Hope, ale..
Hope : Powiedz co widzisz.
Pain : Widzę ciemność, moje oczy są zamknięte, ale..
Hope : Tak myślałam.
Pain : Daj mi dokończyć. Widzę ciemność, ale z drugiej strony, gdy zamknę oczy widzę moje rozbrzmiewające na cały świat słońce, które wydobywa się z głosu mego serca, gdy zamykam oczy, to widzę właśnie ją piękną i skromną Hope, wtedy czuję się jak w domu.
Hope : Kocham Cię.
Pain : Ja Ciebie też.
Wtedy pragnęłam. Teraz żałuję. Kochałam. Nienawidzę. Nietęsknota. Bezradność. Naiwność. Kłamliwość. Brak zaufania. Ból. Płacz. Nieprzespane noce. NADZIEJA. Zakończyło się coś, co nie miała prawa istnieć. To konieczność autodestrukcji. Bez odwrotu. Zapamiętaj - mnie już nie ma. Cokolwiek by się stało i cokolwiek się wydarzy ja się stąd nie ruszam. Choć fizycznie brnę dalej. Trochę się zmieniam, w sumie już mnie nie poznasz. To trudne. Nie płacz. Proszę Cię nie wylewaj łez. Nie warto. Czasem koniec czegoś, oznacza początek czegoś lepszego. Wiem, że w to nie wierzysz i wiem, że wolisz przeszłość. Ale zamilknij na moment, pomyśl o tym co było realnie. O tym ile razy nie mogłaś z bezsilności zasnąć. Nie warto. Otwórz księgę i napisz nowy rozdział, ja już napisałam, a nazwałam go : ŻYCIE.
Piszesz swoją historię, czy to jakieś opowiadanie?
OdpowiedzUsuńOpisuję historię dwóch różnych światów - Nadziei i Bólu. Połączenia tych dwóch jednostek w jedno. Czyli tak jakby różnorodność w związku i trudność jaka się dzięki temu budzi. Nie jest to moja historia, chociaż częstokroć opieram to na swoich przeżyciach, ale to nie oznacza, że jestem smutna. Jestem szczęśliwą autorką takich opowiadań ;)
UsuńNiesamowity masz talent. To piękne i takie prawdziwe. Czytając to czuję sie jakby ktos opowiadal moją historie. Dziękuje ;**
OdpowiedzUsuńCieszę się, że tak odczuwasz, gdyż przede wszystkim chodzi mi o to, aby czytelnicy utożsamiali się z treścią.
Usuń